Każdego dnia dziękuję za to, co się tutaj dzieje

Rozmowa z Rafałem Chmielewskim, prezesem Stowarzyszenia na Rzecz Wspierania Aktywności Seniorów „AS”

Jakie to uczucie mieć tyle babć? 

Cudowne. Bo za nim stoi piękna historia. Przede wszystkim moja osobista związana ze szczególną, ukochaną osobą, babcią Wiesią, która mnie wychowywała. Kiedy z wiceprezesem Stowarzyszenia AS – Michałem Jarosem, rozmawialiśmy o stworzeniu takiego miejsca, to w głębi serca właśnie myślałem o mojej babci. O tym, że gdyby żyła uczestniczyłaby w jego wszystkich działaniach. Wspierała, doradzała, dodawała otuchy. Tak jak inne seniorki byłaby w tym miejscu. Kiedy pomysł zaczął nabierać realnych kształtów, Stowarzyszenie zaczęło działać pojawiały się kolejne fantastyczne emocje. Związane z osobami, które do nas dołączały. Wnosiły swoje pomysły, umiejętności. Ale przede wszystkim swoje przeżycia, życiowe historie. Historie, które nadają temu miejscu koloryt, sens działania jakim jest aktywizacja seniorów, pomaganie im, po prostu bycie z tymi ludźmi. 

 

Bez tak wielkiego zaangażowania nie dałoby się działać?

 Oczywiście, że nie. Bo taka sytuacja powoduje że nie ma ducha tego miejsca. Nie można działać. Od pierwszego dnia kiedy powstało Stowarzyszenie (2015 rok), od pierwszej miejskiej Wigilii w Mławie, do której dołączyliśmy i gdzie ufundowaliśmy paczki dla seniorów były emocje łzy, podziękowania, życzenia rozmowy. W czerwcu 2016 otworzyliśmy naszą pierwszą siedzibę. To też były emocje. Bardzo baliśmy się jak wszystko będzie działało, czy podołamy bo przecież znikąd nie mamy dofinansowań. Zastanawialiśmy się czy poradzimy sobie z własnych środków zarobionych z tego co wyprodukujemy czyli sprzedaży naszych skrzatów Helpików. Czy będzie nas stać na zapłacenie za lokal. Nie mieliśmy żadnego etatowego pracownika. Nie braliśmy żadnego wynagrodzenia. Wszystko robiliśmy społecznie. Z własnych pieniędzy, po godzinach pracy. I tu też były emocje, które tworzyły to miejsce.

 

 I w końcu ten ważny czas kiedy zaczęli pojawiać się pierwsi seniorzy chcący należeć do AS’a… 

tak to było niesamowite kiedy pojawiła się pani Bożena, którą przyprowadziła pani Krystyna. A panią Krystynę inna seniorka pani Maria, która śpiewała w chórze prowadzonym wówczas przez prezesa Michała Jarosa w mławskim Domu Kultury. Pierwsze seniorki przyszły do stowarzyszenia z ciekawości, potrzeby pomocy? Myślę, że po trosze gdzieś zadziałały wszystkie elementy. Pani Bożena wyszła z domu, żeby spróbować jak będzie. Była przerażona, po tym jak przeszła zawał serca. Bała się, że jakakolwiek forma aktywności spowoduje, że będzie miała kolejny zawał i umrze. Postanowiła zatem siedzieć całe dnie w domu, w fotelu, oglądać telewizję, rozwiązywać krzyżówki. I nagle wszystko zmieniło się. Pojawiła się w naszym Centrum Aktywnego Seniora. To sprawdzanie nowych okoliczności trwało i pewnego dnia pani Bożena zaczęła przychodzić codziennie. To miejsce zaczęła traktować jak swoje. Pewnego dnia powiedziała, że nie wyobraża sobie życia bez tego miejsca. Dwóch młodych ludzi potrafiło tak dobrze odczytać potrzeby seniorów i dostrzec jak ich wspierać? Powiem tak w tym wszystkim co się wydarzyło nie ma żadnego przypadku. Zadziałała siła wyższa. Wszystko pięknie się składało. To, że pojawili się ludzie, którzy swoją obecnością powodowali, że w naszych głowach rodziły się kolejne, nowe pomysły też nie było przypadkowe. 

 

No tak bo na początku miało być stowarzyszenie organizujące tylko wyjazdy turystyczne dla seniorów. I tu musi pojawić się słowo Krynica. 

 

Tak. Bo właśnie w Krynicy podczas wyjazdu, na plaży powstał dość dokładny plan. Od początku było wiadomo, że będzie dużo wycieczek. Bo seniorom daje to wiele radości. Są szczęśliwi. A skoro są szczęśliwi to będziemy organizowali takich wyjazdów dużo, aby mogli być jeszcze bardziej szczęśliwi. I od razu zabraliśmy się do działania. 

 

Domyślam się, bo znani jesteście z tego, że pojawia się pomysł i od razu jest realizowany. I tak działa całe Stowarzyszenie, które rozwija się bardzo szybko.

 

 Tak musi być akcja i reakcja… 

 

… czy jednak poprzeczka nie jest zbyt wysoko?

 Są momenty, kiedy zmęczenie fizyczne i psychiczne jest ogromne. Chociażby grudzień, kiedy mamy do wysłania tysiące skrzatów. Organizację Wigilii dla 800 osób, otwarcie nowej restauracji, zmianę wystrojów. A po drodze są już nowe pomysły. No tak teraz wiceprezes Michał Jaros rozbudowuje dział statutowy Stowarzyszenia. Przygotowujemy nowe oferty zajęć, wyjazdów, nowe dekoracje, dbamy by cała bieżąca działalność funkcjonowała jak najlepiej. To jak to jest seniorzy podążają za pomysłami, czy Stowarzyszenie odpowiada na potrzeby seniorów? Z pewnością uważnie słuchamy seniorów i analizujemy to co do nas mówią, czego oczekują. Z doświadczenia wiemy, że nie jesteśmy w stanie realizować wszystkiego. Mamy przyjęty strategiczny cel i wokół niego tworzymy całość. Jedno jest pewne bez seniorów to miejsce nie miałoby sensu. 

 

Jakie miało być i jakie jest to miejsce?

 Przyjazne, ale takie gdzie wszyscy się szanują. Słuchamy się, współpracujemy, rozmawiamy. Jesteś wymagającym pracodawcą? Tego wymaga fakt utrzymania wysokich procedur żywienia. Ale dajecie szansę Tak bo jak może być inaczej kiedy na swojej drodze spotykamy pracownika, który okazuje się, że potrzebuje też pomocy, bo mu zależy, bo ma różne trudne sytuacje życiowe pomagamy. Ale kiedy okazuje się, że za dwa tygodnie ta osoba przychodzi do pracy w stanie kompletnie nie nadającym się do tego to rozstajemy się w trybie natychmiastowym. Co pokutuje potem różnymi nieprawdziwymi, niesprawiedliwymi opiniami. Z czego wynika nasza ufność wobec ludzi? Z wiary, że kierują się takimi samymi ogólnie przyjętymi kanonami wartości. I często dostajemy nauczkę. Pojawia się kolejny raz pytanie: dlaczego znów zaufaliśmy. Przyznam, że dla nas codzienna praca w stowarzyszeniu jest potężną lekcją.

 

Od początku plan był taki, że Stowarzyszenie powstaje, aby pomagać seniorom. Od początku też zakładaliście, że będzie to organizacja niezależna.

Tak chcieliśmy działać tak, aby samodzielnie wypracowywać pieniądze pozwalające nam funkcjonować. Aby nie być skazanym na dotacje, granty. Bo od początku byliśmy świadomi, że tworzymy miejsce emocjonalnie wiążące ludzi. I działając w oparciu o roczny czy dwuletni grant mielibyśmy powiedzieć po roku, że zamykamy. Nie chcieliśmy tego stąd rozwiązanie samofinansowania się. I tak powstała idea skrzata Helpika szytego w naszym Centrum Aktywnego Seniora. Potem pojawiły się Gary Babci Krysi w Mławie, potem przyszedł czas na Płock. I tak powstało przedsiębiorstwo ekonomii społecznej, które stworzyliśmy przechodząc przez każdy jego szczebel. 

 

Patrząc z boku ma się wrażenie, że Stowarzyszenie nie zatrzymuje się.

Tak cały czas jesteśmy w procesie tworzenia, wprowadzania zmian. Ale to wszystko z myślą o tym by nasze usługi, spotkania u nas dawały radość. Aby ludzie chcieli tu wracać. Jest jedna rzecz, która nie zmienia się. To podstawa istnienia i funkcjonowania tego miejsca, czyli setki pomysłów i starań, które nie pozwalają zatrzymać się seniorom w domach. Szczególnie tym samotnym, po chorobach, z traumą po starcie bliskich. Nie pozwalamy im pozostać w łóżkach z poczuciem strachu, lęku, opuszczenia. Dla nich powstał AS. Aby mogli wracać do zwykłych spotkań, bez pędu, pośpiechu, przy kawie, herbacie. Dziękuje za rozmowęJakie to uczucie mieć tyle babć? Cudowne. Bo za nim stoi piękna historia. Przede wszystkim moja osobista związana ze szczególną, ukochaną osobą, babcią Wiesią, która mnie wychowywała. Kiedy z wiceprezesem Stowarzyszenia AS – Michałem Jarosem, rozmawialiśmy o stworzeniu takiego miejsca, to w głębi serca właśnie myślałem o mojej babci. O tym, że gdyby żyła uczestniczyłaby w jego wszystkich działaniach. Wspierała, doradzała, dodawała otuchy. Tak jak inne seniorki byłaby w tym miejscu. Kiedy pomysł zaczął nabierać realnych kształtów, Stowarzyszenie zaczęło działać pojawiały się kolejne fantastyczne emocje. Związane z osobami, które do nas dołączały. Wnosiły swoje pomysły, umiejętności. Ale przede wszystkim swoje przeżycia, życiowe historie. Historie, które nadają temu miejscu koloryt, sens działania jakim jest aktywizacja seniorów, pomaganie im, po prostu bycie z tymi ludźmi. Bez tak wielkiego zaangażowania nie dałoby się działać? Oczywiście, że nie. Bo taka sytuacja powoduje że nie ma ducha tego miejsca. Nie można działać. Od pierwszego dnia kiedy powstało Stowarzyszenie (2015 rok), od pierwszej miejskiej Wigilii w Mławie, do której dołączyliśmy i gdzie ufundowaliśmy paczki dla seniorów były emocje łzy, podziękowania, życzenia rozmowy. W czerwcu 2016 otworzyliśmy naszą pierwszą siedzibę. To też były emocje. Bardzo baliśmy się jak wszystko będzie działało, czy podołamy bo przecież znikąd nie mamy dofinansowań. Zastanawialiśmy się czy poradzimy sobie z własnych środków zarobionych z tego co wyprodukujemy czyli sprzedaży naszych skrzatów Helpików. Czy będzie nas stać na zapłacenie za lokal. Nie mieliśmy żadnego etatowego pracownika. Nie braliśmy żadnego wynagrodzenia. Wszystko robiliśmy społecznie. Z własnych pieniędzy, po godzinach pracy. I tu też były emocje, które tworzyły to miejsce. I w końcu ten ważny czas kiedy zaczęli pojawiać się pierwsi seniorzy chcący należeć do AS’a… tak to było niesamowite kiedy pojawiła się pani Bożena, którą przyprowadziła pani Krystyna. A panią Krystynę inna seniorka pani Maria, która śpiewała w chórze prowadzonym wówczas przez prezesa Michała Jarosa w mławskim Domu Kultury. 

 

Pierwsze seniorki przyszły do stowarzyszenia z ciekawości, potrzeby pomocy?

 Myślę, że po trosze gdzieś zadziałały wszystkie elementy. Pani Bożena wyszła z domu, żeby spróbować jak będzie. Była przerażona, po tym jak przeszła zawał serca. Bała się, że jakakolwiek forma aktywności spowoduje, że będzie miała kolejny zawał i umrze. Postanowiła zatem siedzieć całe dnie w domu, w fotelu, oglądać telewizję, rozwiązywać krzyżówki. I nagle wszystko zmieniło się. Pojawiła się w naszym Centrum Aktywnego Seniora. To sprawdzanie nowych okoliczności trwało i pewnego dnia pani Bożena zaczęła przychodzić codziennie. To miejsce zaczęła traktować jak swoje. Pewnego dnia powiedziała, że nie wyobraża sobie życia bez tego miejsca. 

 

Dwóch młodych ludzi potrafiło tak dobrze odczytać potrzeby seniorów i dostrzec jak ich wspierać? 

Powiem tak w tym wszystkim co się wydarzyło nie ma żadnego przypadku. Zadziałała siła wyższa. Wszystko pięknie się składało. To, że pojawili się ludzie, którzy swoją obecnością powodowali, że w naszych głowach rodziły się kolejne, nowe pomysły też nie było przypadkowe. No tak bo na początku miało być stowarzyszenie organizujące tylko wyjazdy turystyczne dla seniorów. I tu musi pojawić się słowo Krynica. Tak. Bo właśnie w Krynicy podczas wyjazdu, na plaży powstał dość dokładny plan. Od początku było wiadomo, że będzie dużo wycieczek. Bo seniorom daje to wiele radości. Są szczęśliwi. A skoro są szczęśliwi to będziemy organizowali takich wyjazdów dużo, aby mogli być jeszcze bardziej szczęśliwi. I od razu zabraliśmy się do działania. Domyślam się, bo znani jesteście z tego, że pojawia się pomysł i od razu jest realizowany. I tak działa całe Stowarzyszenie, które rozwija się bardzo szybko. Tak musi być akcja i reakcja… … czy jednak poprzeczka nie jest zbyt wysoko? Są momenty, kiedy zmęczenie fizyczne i psychiczne jest ogromne. Chociażby grudzień, kiedy mamy do wysłania tysiące skrzatów. Organizację Wigilii dla 800 osób, otwarcie nowej restauracji, zmianę wystrojów. 

 

A po drodze są już nowe pomysły. 

No tak teraz wiceprezes Michał Jaros rozbudowuje dział statutowy Stowarzyszenia. Przygotowujemy nowe oferty zajęć, wyjazdów, nowe dekoracje, dbamy by cała bieżąca działalność funkcjonowała jak najlepiej. 

 

To jak to jest seniorzy podążają za pomysłami, czy Stowarzyszenie odpowiada na potrzeby seniorów?

 Z pewnością uważnie słuchamy seniorów i analizujemy to co do nas mówią, czego oczekują. Z doświadczenia wiemy, że nie jesteśmy w stanie realizować wszystkiego. Mamy przyjęty strategiczny cel i wokół niego tworzymy całość. Jedno jest pewne bez seniorów to miejsce nie miałoby sensu. Jakie miało być i jakie jest to miejsce? Przyjazne, ale takie gdzie wszyscy się szanują. Słuchamy się, współpracujemy, rozmawiamy. 

 

Jesteś wymagającym pracodawcą?

Tego wymaga fakt utrzymania wysokich procedur żywienia. 

 

Ale dajecie szansę.

Tak bo jak może być inaczej kiedy na swojej drodze spotykamy pracownika, który okazuje się, że potrzebuje też pomocy, bo mu zależy, bo ma różne trudne sytuacje życiowe pomagamy. Ale kiedy okazuje się, że za dwa tygodnie ta osoba przychodzi do pracy w stanie kompletnie nie nadającym się do tego to rozstajemy się w trybie natychmiastowym. Co pokutuje potem różnymi nieprawdziwymi, niesprawiedliwymi opiniami. Z czego wynika nasza ufność wobec ludzi? Z wiary, że kierują się takimi samymi ogólnie przyjętymi kanonami wartości. I często dostajemy nauczkę. Pojawia się kolejny raz pytanie: dlaczego znów zaufaliśmy. Przyznam, że dla nas codzienna praca w stowarzyszeniu jest potężną lekcją. Od początku plan był taki, że Stowarzyszenie powstaje, aby pomagać seniorom. Od początku też zakładaliście, że będzie to organizacja niezależna. Tak chcieliśmy działać tak, aby samodzielnie wypracowywać pieniądze pozwalające nam funkcjonować. Aby nie być skazanym na dotacje, granty. Bo od początku byliśmy świadomi, że tworzymy miejsce emocjonalnie wiążące ludzi. I działając w oparciu o roczny czy dwuletni grant mielibyśmy powiedzieć po roku, że zamykamy. Nie chcieliśmy tego stąd rozwiązanie samofinansowania się. I tak powstała idea skrzata Helpika szytego w naszym Centrum Aktywnego Seniora. Potem pojawiły się Gary Babci Krysi w Mławie, potem przyszedł czas na Płock. I tak powstało przedsiębiorstwo ekonomii społecznej, które stworzyliśmy przechodząc przez każdy jego szczebel. Patrząc z boku ma się wrażenie, że Stowarzyszenie nie zatrzymuje się Tak cały czas jesteśmy w procesie tworzenia, wprowadzania zmian. Ale to wszystko z myślą o tym by nasze usługi, spotkania u nas dawały radość. Aby ludzie chcieli tu wracać. 

 

Jest jedna rzecz, która nie zmienia się.

To podstawa istnienia i funkcjonowania tego miejsca, czyli setki pomysłów i starań, które nie pozwalają zatrzymać się seniorom w domach. Szczególnie tym samotnym, po chorobach, z traumą po stracie bliskich. Nie pozwalamy im pozostać w łóżkach z poczuciem strachu, lęku, opuszczenia. Dla nich powstał AS. Aby mogli wracać do zwykłych spotkań, bez pędu, pośpiechu, przy kawie, herbacie. 

 

Dziękuje za rozmowę